12-13.X.2009 Kraków – tą datę i miejsce zapamiętam chyba na zawsze :-). Wszystko zaczęło się 5 dni wcześniej-napisał do mnie Adam T. z zapytaniem o to, czy chcę przejść do fotografii ślubnej. (Ja planowałem już wcześniej jakiś plener, ale byłem ograniczony sprzętowo i zdjęcia robione przeze mnie nie miały polotu- tak mi się wtedy zdawało) A jednak
Adam i
Kalina docenili moją prace, albo starania ku byciu lepszym i lepszym. Zaprosili mnie na swoje autorskie warsztaty fotografii ślubnej w stylu REPOGLAMOUR. Z początku hmm, nie bardzo wierzyłem w to, że to naprawdę Adam przysłał do mnie tę wiadomość. Przyjąłem ją z dystansem i uśmiechem. Mówię-Ktoś mnie wkręca. Jednak im dłużej rozmawiałem z „Adamem” to bardziej zaczynałem wierzyć, że to naprawdę On. Spojrzałem na stronę Adama, nr gg taki sami. Dzień po tym, maila napisała Kalina, wtedy byłem już pewny na 100%!
Było to dla mnie czymś WIELKIM. Ktoś, kogo starałem i staram się naśladować, ktoś kto zapoczątkował moją chęć fotografowania, chce podzielić się ze mną swoją wiedzą. Kiedy odwiedziłem bloga Kaliny po raz pierwszy zrobiłem wielkie – WOW. Powiedziałem-Też chciałbym umieć patrzeć tak jak ona! Po paru wejściach zauważyłem link „WARSZTATY” – Kurczę, ale byłoby świetnie, gdybym mógł na takich warsztatach być! I tym samym poznałem bloga Adama T. , który dopiero co zaczynał go prowadzić, ale już zachwycał swoimi pracami i potęgował moją chęć poznania DWÓJKI najlepszych.
Pojechałem do Krakowa. Byłem 30 min. przed czasem i wyczekiwanie na dwójkę życzliwych mi ludzi stawało się coraz przyjemniejsze. Adam troszkę się spóźnił, ale Kalina była na czas. Weszła niby niepostrzeżenie, ale jak GWIAZDA!. Ja ciągle myślałem, o tych wieelkich torbach, które taszczyli, ze sobą inni uczestnicy i porównywałem ich z moim D60 (konkurencja sprzętowa mnie zmiażdżyła ^^). Nie mogłem doczekać się pleneru. Tymczasem wchodzi Adam! I zaczęła się moja najważniejsza lekcja w fotograficznej karierze. Imponowało mi to i jednocześnie ciekawiło jak obrabiają swoje prace (Kalina i Adaś), ale bardziej chciałem dowiedzieć się o samej istocie fotografii, jak i na co patrzeć, co zrobić by reportaż nie wyglądał jak zwykłe „cykanie zdjęć” – chciałem nauczyć się przenoszenia widza w inny świat. Po tych warsztatach chciałem odnaleźć się jako fotograf, a nie po prostu „Bartek z aparatem”.
Adaś i Kalina dopełniają się nawzajem i gdyby zabrakło Adama czy Kaliny to już nie byłyby te same warsztaty. Mają tak ogromną wiedzę i chęci do jej przekazania, że niemal kłócą się o to, by w danym momencie coś opowiedzieć. Oboje są bardzo podobni do siebie pod względem wiedzy i zapału, a nawet po trosze charakteru, ale na warsztatach widać, że Kalina opowiada inaczej, różni się od Adama, a on od niej. I dlatego, poznajemy tak naprawdę dwa sposoby widzenia i ideologii bycia fotografem. Te dwie drogi łączą się w jedną i tworzą jeden niepowtarzalny styl fotograficzny i warsztatowy. I nie wolno jechać tam z myślą: Dadzą mi tonę presetów i akcji i już będę robił zdjęcia jak oni”. Oni dają od siebie coś magicznego, taki motor, który napędza naszą wyobraźnia, chęć do pracy i sprawia, że na świat patrzymy inaczej.
Plener warsztatowy był moim pierwszym plenerem, na którym podpatrywałem Adama i Kalinę-jak pracują.Wsłuchiwałem się w to co mówią, o czym opowiadają.Starałem się wynieść z tych warsztatów jak najwięcej i mam nadzieję, że tak się stało.
Kalino, Adamie jeszcze raz wam bardzo dziękuję za taką życzliwość, za to, że mogłem uczestniczyć w TAKICH warsztatach! Dzięki!