19-dniowe Chiny… na sznurze.
Sierpień 10, 2010Nihao! Pozdrowienia z dawno opuszczonej już Azji :) Wycieczka do Chin zaczęła się 11 lipca, a tak zasadzie po 10h lotu w Pekinie 12 lipca. Sam Pekin przywitał parnym, dusznym i wilgotnym monsunowym powietrzem z „odrobiną” smogu. Dało to obraz krainy bez słońca. Chmury były tak ciężkie i gęste, że nie pozwalały promieniom słonecznym przebić się na ziemię. To będę powoli opowiadał zdjęciami co i jak :)
Na samym początku zwiedziliśmy kompleks świątyń (na zdjęciu Świątynia Nieba), Zakazane miasto, najstarsze dzielnice Pekinu – Hutongi, które stopniowo są wyburzane, a w ich miejsce budowane są biurowce, bloki. *0km od Pekinu znajduje się turystyczny punkt zwiedzania Wielkiego Muru, które podobno w cale nie widać z kosmosu, a pierwotnie chiński mur wyglądał inaczej. Niektóre kawałki chińskiego muru były z drewna i gliny, potem po kilku set latach został on budowany z cegły. Szer. muru wynosi mniej więcej 5m czyli tyle, aby garstka żołnierzy mogła przejść patrolując okolice.








Następnie przyszła pora na Xian. Tam można było zobaczyć wykopaliska Terakotowej Armii. W 3 halach można było oglądać kilka tysięcy żołnierzy. żołnierze różnili się stopniem, odznaką, ale także i twarzami, ponieważ każdy z nich miał inny wyraz twarzy, fryzurę. Po terakotowej armii udaliśmy się do Luoyang, tam zwiedzaliśmy groty Longmen, których budowa rozpoczęła się w 493r. n.e.











Następnie odwiedziliśmy klasztor Szaolin, który w cale nie ma nic wspólnego z Bruce’m Lee. W powietrzu unosi się zapach kadzidełek, ludzie odprawiają swoje modły, słychać odgłosy bębnów i wszędzie są mnisi. Udaliśmy się na pokaz Kung Fu ( Kong Fu ). Zobaczyliśmy także szkołę do której uczęszczał sam Cheki Chan i Bruce Lee. Semestr w takiej szkole kosztuje około 5 tys. PLN. ;)





Kolejnym miastem był sam Szanghaj. Przepiękny Chiński NY. Na zdjęciach mamy kwiaty lotosu, nierozwinięte kwiaty podaje się jako potrawę ( w miarę smaczne :)). Zobaczycie na zdjęciach także dziwne budynki, zdjęcia te zostały zrobione na EXPO 2010, którego zwiedzanie trzeba byłoby rozciągnąć na kilka dni. Do najbardziej ciekawych pawilonów stoi się nawet po 5h w 40 stopniowym upale. Są zraszacze, kraniki z wodą, uliczne parady, występy. Na zdjęciach także widok z góry na Szanghaj z Perły Orientu (wieża telewizyjna).











Następnie zobaczyliśmy fabrykę jedwabiu. Na zdjęciach jedwabniki.






Następnie odbyliśmy rejs statkiem rzeką Li z Guilin do Yangshuo. W okolicach tych okolicach kręcono film Avatar oraz Tomb Rider. W Yanghsuo zobaczyliśmy troszkę prawdziwego życia pospolitego chińczyka. Samo Yangshuo jest wioską turystyczną która liczy mniej niż 250 tys. ludzi ;) Na zdjęciach także nocny pokaz połowy ryb przez kormorany.









Po wspaniałych krajobrazach w dolinie rzeki Li. Przyszedł czas na targ medycyny niekonwencjonalnej. Można tam znaleźć suszone jaszczurki, ścięgna bawołów ( dobre dla ludzi aktywnych), jaskółcze gniazda (1000$ za opakowanie najtańsze :)), różnego rodzaju grzyby, koniki morskie, skóry wężów, rzeń szeń…



Na koniec zdjęcia z Macau (Makao), terytorialnie nie są to już Chiny, tak samo jak HongKong. Makao jest stolicą hazardu. Tam znajduje się największe kasyno na świecie – Wenecja, które również zobaczyliśmy i które również można zobaczyć na zdjęciu. To w Makao można było zobaczyć rąbek europejskiej kultury w postaci kościołów, specyficznego układu rynku…




Na koniec chciałbym jeszcze podziękować Basi P. która użyczyła mi swojego 300d jesteś super! Dzięki!
Dobrnęliście do końca! Dzięki… Mam nadzieję, że nie zanudziłem… Pozdrawiam serdecznie!


















































































