No i mój pierwszy raz za mną! Pierwsza para, pierwsze zdjęcie hmm „dwójkowe”. Jest to baardzo miła odmiana po portretówkach, ale też trudniejsza praca. Na pozór z jedną osobą można zrobić mniej niż z dwiema, ale przy moich doświadczeniach to tylko mit. Nie powiem, że było łatwiej! Teraz, gdy jestem po warsztatach… hmm można powiedzieć, że zacząłem myśleć nad zdjęciem. Nie jest to pusta chwila uchwycona w prostokącie, zacząłem szukać czegoś niezwykłego, czegoś zwyczajnego prostego, ale pięknego, dostrzegać to co oczywiste i pokazać to co ukryte. Aniu, Adamie dziękuję!
Sesje zaczęliśmy dość w nieswojej atmosferze. Ja trochę nieobeznany w tej tematyce, Oni trochę zagubieni i niepewni. Zaczęło się od tradycyjnych ustawianek, ale szybko to nijaka atmosfera zmieniła się i Aga i Maciek rozluźnili się tak samo jak ja! Pierwsze zdjęcia wykonaliśmy na peronie, potem przenieśliśmy się do restauracji. Dziękujemy pani recepcjonistce i właścicielowi za pozwolenie na zdjęcia! Oczarowało mnie wnętrze restauracji i wrócę tam na pewno, bo warto!
Swietnie bylo uslyszec od Macka: Najwazniejsze jest to, ze sie czlowiek nie krepowal! Macku ciesze sie ze tak bylo… :-), oby wiecej takich par jak wy :)
Tymczasem abstrahując od Agnieszki i Maćka. Ostatnio kompletnie tak jakby inspiracja, pomysły, kreatywność uciekły, wypaliły się. Tak jakbym popadł w monotonie kadrową. Poza tym jest Jesień, plucha za oknem, brak złotych liści i wszędzie chorzy ludzie nie napawaja optyzmiem, wiec to moze dlatego?
Chcialbym napisac tu jeszcze wiele, ale sie powstrzymam, bo to nie miejsce na takie wywody. Dlatego przejdzmy do efektow naszej pracy.
Mam nadzieje ze sie spodobaja!
Enjoy.













